Maj to miesiąc, w którym w wielu salonach wraca to samo pytanie od klientek: „co mogę zrobić z sylwetką przed wakacjami?”. Klientki myślą o plaży, lżejszych ubraniach i zdjęciach z urlopu, więc szukają konkretu na ostatnią prostą. Dla salonu to dobry moment, żeby rozszerzyć ofertę o zabiegi na ciało i nie musieć od razu kupować drogiego urządzenia. Wystarczy wynająć sprzęt na sezon i sprawdzić, czy klientki naprawdę się zapisują.
Dlaczego wiosną rośnie pytanie o sylwetkę
Powód jest prosty i powtarza się co roku: zbliża się lato i klientki chcą widocznego efektu w krótkim czasie. To naturalny moment zakupowy, bo do konkretnej daty łatwiej podjąć decyzję niż „kiedyś”. Jeśli macie stałą bazę, część osób zapyta sama, zanim cokolwiek ogłosicie. Warto być na to przygotowaną, zamiast odsyłać klientkę do innego gabinetu.
Czego realnie oczekują klientki
Klientki rzadko mówią językiem zabiegów. Częściej słyszycie: „chcę pozbyć się boczków”, „mam cellulit na udach”, „skóra na brzuchu zrobiła się wiotka po zimie”. Waszym zadaniem jest przełożyć to na realny plan, a nie na obietnicę cudu. Najlepiej działa szczera rozmowa: ile zabiegów w serii, jaki efekt jest możliwy i co zależy od stylu życia. Klientka, która rozumie plan, łatwiej zapisuje się na całą serię i wraca.
Kriolipoliza czy endermologia na start
Na zabiegi na ciało dobrze sprawdzają się dwa kierunki. Kriolipoliza kojarzona jest z miejscową redukcją tkanki na konkretnych partiach, na przykład na brzuchu czy bokach. Endermologia to z kolei praca z całymi partiami ciała, ujędrnianie i wygładzanie skóry, często wybierane przy cellulicie. Wiele salonów zaczyna od jednego urządzenia i obserwuje, o co klientki pytają najczęściej, a dopiero potem dokłada drugie.
Jak ułożyć ofertę na 6 do 8 tygodni
Sezon przed latem jest krótki, więc warto myśleć seriami, nie pojedynczymi wizytami.
- Ustalcie realny termin startu i policzcie, ile wizyt klientka zdąży wykonać do wakacji.
- Zaproponujcie konsultację, na której ustalacie partię ciała i liczbę zabiegów.
- Zarezerwujcie stałe okna w grafiku, żeby seria nie urwała się w połowie.
- Przygotujcie prostą informację o tym, jak dbać o efekt między wizytami.
Wynajem na sezon zamiast zakupu
Najtrudniejsze w nowej usłudze jest ryzyko: kupujecie sprzęt, a nie wiecie, czy klientki będą wracać. Dlatego na start polecamy krótszy wynajem urządzenia na okres wzmożonego popytu. Możecie wziąć CoolTech do kriolipolizy albo endermologię LPG, przeprowadzić sezon i dopiero potem zdecydować, czy zostajecie przy usłudze na dłużej. W cenie jest dowóz i szkolenie, więc start jest szybki.
Jak nie obiecać za dużo
Największy błąd przy zabiegach na ciało to obietnica spektakularnego efektu w dwa tygodnie. Lepiej mówić o realnym planie i pokazywać, że liczy się regularność. Zanim ruszycie z kampanią, sprawdźcie, czy klientki w ogóle pytają o ten temat. Pomoże w tym osobny artykuł o tym, jak sprawdzić, czy nowy zabieg się sprzeda bez kupowania urządzenia.
Jak zaplanować pierwszą rozmowę z klientką
Pierwsza rozmowa decyduje o tym, czy klientka zapisze się na serię, czy odłoży temat na później. Zacznijcie od pytania o cel i partię ciała, a nie od opisu urządzenia. Pokażcie, jak będzie wyglądał plan: ile wizyt, w jakich odstępach i czego można spodziewać się po drodze. Dobrze działa zapisanie kolejnego terminu od razu, bo klientka wychodzi z konkretem, a nie z luźną obietnicą. Jeśli ktoś się waha, zaproponujcie samą konsultację, na której spokojnie omówicie wątpliwości. To zdejmuje presję i często kończy się decyzją o starcie serii.
Chcesz wejść w sezon z zabiegami na ciało bez dużej inwestycji? Zobacz wynajem CoolTech oraz endermologii LPG i zapytaj o dostępność na maj i czerwiec.

